Czegoś podobnego w historii jeszcze nie było. Co ciekawe, frekwencja na pierwszym meczu była niemal identyczna jak na ostatnim.

To był wyjątkowy rok pod względem frekwencji na Arenie Zabrze. Zabrzanie rozegrali w 2017 roku 21 meczów przy Roosevelta. Osiem w pierwszej lidze, dwa w Pucharze Polski i już jedenaście w ekstraklasie. Ich bilans jest fantastyczny i nie zmienia tego bolesna przegrana z Cracovią. Górnik wygrał czternaście meczów, a przegrał tylko dwa (Zagłębie i Cracovia). Tylko w dwóch meczach podopieczni Marcin Brosza nie potrafili strzelić gola, za to aż dziesięciokrotnie (!) co najmniej trzy razy pokonywali bramkarzy rywali.

Frekwencja? Była imponująca. Osiem spotkań w pierwszej lidze obejrzało 106.303 kibiców. Najmniej przyszło ich na starcie z Chojniczanką, najwięcej, bo ponad 20.000 na wygrane derby z GKS Katowice. Jednak prawdziwe „szaleństwo” zaczęło się po awansie, kiedy dziesięć kolejnych meczów zobaczyło ponad 20.000 fanów, a na ośmiu z nich był komplet widzów. Nie zdarzyło się to nigdy w blisko 70-letniej historii klubu. Tylko na ostatnim meczu, granym w poniedziałek o 18.00 przy minus trzech stopniach zasiadło na trybunach nieco mniej, bo blisko 18000 fanów. Była to i tak zdecydowanie najwyższa frekwencja w 21. kolejce.

Górnik miał najlepszą widownię w pierwszej lidze i najlepszą w ekstraklasie. Jesienią wszystkie ligowe mecze mecze w Zabrzu obejrzało w sumie o ponad 80 tysięcy widzów więcej niż spotkania Legii w Warszawie i niemal o 50 tysięcy więcej niż Lecha w Poznaniu. Górnika na Roosevelta zobaczyło podczas meczów o ligowe punkty 241.609 kibiców, co daje średnią 21.964 widzów na mecz.
Nawet na meczach Pucharu Polski, kiedy frekwencja zwykle jest dużo mniejsza, a rywale też nie byli z górnej półki (Chojniczanka i Sandecja), na Arenie Zabrze gościło ponad 10000 widzów. Sumując, 21 meczów w Zabrzu zobaczyło z trybun 368.037. Co ciekawe, pierwszy lutowy mecz z Tychami zobaczyło mniej więcej tylu widzów, co ostatnie starcie z Cracovią.

 

źródło: Górnik Zabrze